Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD
ROZPAKOWANIE I PIERWSZE WRAŻENIA – Blow 4615FHD

Zestaw, który otrzymujemy jest bliźniaczy z zestawem dekodera Blow 4815FHD. Można rzec, że 4615FHD to młodszy brat poprzednika (link). Mimo tego zajrzyjmy do środka.

Po otwarciu pudełka otrzymujemy dekoder, pilot oraz baterie do niego, instrukcję obsługi w wielu językach, w tym po polsku. Nie dostajemy niestety dedykowanej anteny WiFi na USB, a producent deklaruje kompatybilność naszego tunera z taką funkcją.

Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD
Zestaw po wyjęciu z pudełka

Dekoder ma metalową obudowę, tak samo jak jego poprzednik. Frontowy panel to błyszczący, palcujący się plastik. Umieszczono na nim port USB oraz cały zestaw przycisków funkcyjnych: plus, minus, strzałki kierunkowe, OK, M oraz Power. Są one lekko chropowate, więc będzie je łatwiej wyczuć w ciemności. Oczywiście znalazło się też miejsce na logo producenta i numer modelu.

Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD
Przedni panel

Z tyłu urządzenia standardowo umieszczono wszystkie porty i złącza: wejście oraz wyjście antenowe, wyjście Coaxial, gniazdo słuchawkowe, HDMI oraz Scart (EURO). Są one zakotwiczone tak jak należy, nie ma luzów. Szkoda, że nie umieszczono tutaj na stałe zamontowanej anteny WiFi, ale jest to zrozumiałe, gdyż jest to model niższy, więc na czymś trzeba było zaoszczędzić.

Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD
Złącza na tylnym panelu

Pilot jest identyczny jak w poprzednim modelu, więc aby o nim przeczytać zapraszam do artykułu o modelu 4815FHD. Jedyną różnicą jest tutaj tylko dolne logo – w 4815FHD mamy oprócz loga firmy napisany numer modelu. Tutaj jest samo logo Blow.
Działanie i responsywność pilota jest również identyczna, czyli średnia.

Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD
Wygląd pilota

SPECYFIKACJA I CODZIENNE UŻYTKOWANIE – Blow 4615FHD

Producent deklaruje, iż urządzenie jest w pełni kompatybilne ze standardem DVB-T2 oraz DVB-T, H.264, H.265 HEVC. Posiada oprogramowanie w wielu językach, w tym po polsku.
Dekoder wyświetla teletekst oraz napisy dla niesłyszących, ale jest to standardowa funkcja. Możemy tworzyć listy ulubionych kanałów oraz zarządzać listą wyszukanych kanałów (usuwanie, zmiana kolejności).

Urządzenie dzięki złączu USB może nie tylko połączyć się z Internetem po wpięciu anteny, ale również odtwarzać multimedia. Obsługuje formaty: MP3, WMA, JPEG, BMP, AVI, MKV. Wyświetla obraz w rozdzielczościach od 1080p do 480i w formacie 16:9 lub 4:3. Posiada kodek Dolby Digital Plus i AAC.

Dekoder podłączymy do telewizora za pomocą kabla HDMI lub SCART. Niestety, żadnego z nich nie dodano do zestawu. Obraz wyświetlany jest poprawnie, o ile w poprzedniku zauważałam drobne zacięcia obrazu, tak tutaj ich nie doświadczyłam. Przypomnę, że cały czas testuję dekodery na wiekowej antenie pokojowej, stojącej na wysokości około 2 metrów.
Kanały zostały wyszukane również bez problemu. Nie mamy tutaj HbbTV więc nie obejrzymy niczego z TVP STREAM czy też Legia TV.

Menu główne jest identyczne jak w poprzednim modelu – dlatego do zdjęć odsyłam do poprzedniej recenzji.
Tak samo wyświetla się teletekst, więc jest ramka z bieżącego programu okalająca telegazetę.

W tym modelu zauważyłam natomiast inny problem – górna część metalowej obudowy nagrzewa się podczas kilkugodzinnego oglądania telewizji. Nie jest gorąca, ale ciepło jest wyczuwalne. Warto o tym wiedzieć, aby ustawiając dekoder dać mu trochę miejsca na odprowadzenie tego ciepła.

EPG i lista programów to też kopiuj-wklej z poprzednika, w końcu mamy tutaj to samo oprogramowanie. Jest więc czytelnie i przejrzyście.

Dekoder działa dobrze, aczkolwiek moja antena WiFi okazała się niekompatybilna i nie jestem w stanie sprawdzić funkcji internetowych. Wierzę, że działają, skoro to oprogramowanie z poprzednika.

FUNKCJE DODATKOWE – Blow 4615FHD

Producent deklaruje kompatybilność urządzenia z antenami WiFi, ale pozostaje mi wierzyć specyfikacji, gdyż moja antena na nim nie działa. Tak jak wspomniałam, jest to to samo orpogramowanie, co w 4815FHD, więc po podłączeniu odpowiedniej anteny (najlepiej takiej dedykowanej przez producenta) powinno wszystko działać tak samo, jak właśnie w poprzedniku.

Funkcje multimedialne działają bez zarzutu, pliki JPG oraz MP4 wyświetlają się bez zająknięcia.
Miłą niespodzianką było to, że nie miałam problemów z wykryciem pendriva, tak jak to było w 4815FHD. Został poprawnie wykryty za pierwszym podejściem.

Można więc śmiało włączyć film z nośnika USB lub pokaz slajdów z ulubionych zdjęć.

PODSUMOWANIE – Blow 4615FHD

Podsumowując: dekoder wręcz bliźniaczy do poprzednika, ale z kompromisami. Niestety brak anteny WiFi to duży minus, ale dzięki temu nie ucierpiał wygląd zewnętrzny urządzenia. Nie ma też innej opcji połączenia go z Internetem – nie mamy RJ45.

Jeśli chodzi o działanie, to jest ono równo bliźniacze z poprzednikiem, szczególnie jeśli mam na myśli użytkowanie pilota.

Jeśli nie zależy komuś na połączeniu internetowym i chce korzystać wyłącznie z funkcji dekodera oraz multimedialnych, to uważam, że można wybrać ten model.

Plusy:

✅metalowa obudowa,
✅dobrze wyczuwalne klawisze na panelu frontowym,
✅obsługa języka polskiego,
✅instrukcja obsługi w języku polskim wraz z ilustracjami,
✅wyraźny wyświetlacz,
✅sprawne wyszukanie kanałów.

❌brak dedykowanej anteny WiFi w zestawie,
❌brak kabla HDMI w zestawie,
❌słabej jakości pilot,
❌teletekst z ramką,
❌niekompatybilność z niektórymi antenami WiFi.

Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD:
Ocena w stosunku cena-jakość: 7/10. Poprzednik uzyskał 0.5 pkt więcej dzięki antenie WiFi w zestawie.

CHCESZ KUPIĆ TEN DEKODER?

Sprawdź cenę Blow 4615FHD

1 komentarz do “Test dekodera DVB-T2 Blow 4615FHD”

  1. Zamiast szukać podziałów lepiej się jednoczyć, łątwiej wielką bandą po trudnej drodze kroczyć, zmowa milczenia u nas nic się nie zmienia, wszystkim dorbym blogom życzymy powodzenia cyt. Firma

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.